wtorek, 14 lipca 2015

Kong Squeezz Stick - czyli o tym jak uczynić psa nakręconym na zabawki potworem :)

Już dawno miała być recenzja zakupionych przez nas ostatnio zabawek czyli Squeezz Stick i Squeaky Ball ale postanowiłam że tym razem trochę się wstrzymam aby lepiej sprawdzić trwałość zabawek (bo z tym bywało różnie - zabawka 2-3 dni psa kręciła a później patrzył na nią z zażenowaniem :P)  i psie zainteresowanie .
 Jako że jestem zabawkowym psychopatą a nie mogłam znaleźć zabawki której Giff nie byłby w stanie swoimi kłami przegryźć doszłam do wniosku że temat trzeba ugryźć troszkę inaczej - czyli zabawka nie musi być twarda i nie dająca się przegryźć tylko musi interesować (czyli piszczeć) psa nawet jak będzie się ledwo trzymać w kawałkach ;) 
Mocno już zniechęcona pokusiłam się jednak o dogłębne przeszukanie sklepów internetowych i mój wybór padł najpierw na wspomnianą wyżej zabaweczkę od KONGa  . No ale do rzeczy^^ .


1. Kong Squeezz Stick - co mówi o niej producent? 
"Zawsze piszcząca patyk Kong Squeezz Stick.
Czy posiadasz psa który jest oddanym miłośnikiem piszczących zabawek?
Czy zabawki które kupujesz wytrzymują więcej niż jedna lub dwie sesje zabaw z Twoim psem?

Najnowsza seria zabawek KONG Squeezz doskonale spełnia wymagania które stawia psiak (piszczałka!) oraz właściciel (wytrzymałość). Patyk wykonany jest z przejrzystej gumy z wysoką zawartością kauczuku. W jego wnętrzu sprytnie ukryta została piszczałka, która wydaje dźwięki nawet wtedy gdy zabawka zostanie przekłuta, nawet wielokrotnie! Jaskrawe kolory i znajmy kształt patyka sprawia, że dostarcza ona mnóstwo zabawy. Dźwięk piszczałki przyciąga uwagę KAŻDEGO!

Firma Kong specjalizuje się w produkcji wytrzymałaych i ciekawych zabawek dla domowych pupili. Cały sztab ludzi i zwierzaków sprawdziło te zabawki, świetnie się przy tym bawiąc. Wypróbuj produkty Kong, Twój psiak i Ty nie będziecie zawiedzeni!"
(opis zaczerpnięty za strony Toys4Dogs)

 Dana zabawka prezentuje się tak :


 2. Co mnie skłoniło do jej zakupu? 
Głównie zapewnienia o tym że piszczy nawet po przedziurawieniu i jest wytrzymała . 
Dodatkowo można jej używać spokojnie do aportowania dzięki kształtowi zwykłego badylka oraz dzięki swojej odporności zacnie nadaje się do zwykłego memlania . 
Choć nie byłam do końca przekonana (bo paroma zabawkami KONG serio mnie zawiódł) to przekonał mnie do niej ten właśnie filmik : 
Po zobaczeniu go zdecydowałam się dać firmie KONG jeszcze jedną szansę i moje palce kliknęły "zamów" ;)
 
A nasza zabawka wygląda dokładnie tak : 



3. Nasze zdanie :) 
Giff jak zawsze przy rozpakowaniu kartonu dostawał amby z radości - to u niego jest raczej norma bo on doskonale wie że przychodzący karton = nowe papu = nowe zabawki . My ją zamówiliśmy na Zooplus - tylko na niemieckiej wersji sklepu.
Zabawkę można dostać w kilku kolorach - zielonym , niebieskim , fioletowym i czerwonym . Minusem zooplusa jest fakt że nie można wybrać koloru więc modliłam się byleby tylko nie przyszła zielona bo weź rzuć to jako aport a potem łaź i grzeb się w trawie bo pies w połowie drogi zwątpił i stwierdził że rzuciłaś za daleko  ... 
Generalnie rzecz biorąc zabawka nam się podoba , piszczy nadal mimo że Giff się nad nią gorliwie znęcał a ma już u nas jakieś 3 tygodnie . Dlatego ja ją polecam dla niszczycieli bo z ręką na sercu nie dadzą rady doprowadzić ją do kompletnych strzęp :D
Także od nas tym razem duży plus dla firmy KONG- tym razem spisali się na medal :)
O Squeaky Ball miało być w dzisiejszym poście ale jako że się rozklepałam to będzie w kolejnym bo zabaweczka mimo że niedroga i niepozorna to również warta jest uwagi !
 

czwartek, 9 lipca 2015

Koszyk dobroci od Maxi Zoo :)

Dzięki uprzejmości Pani Aurelii reprezentującej firmę Maxi Zoo mieliśmy przyjemność otrzymać od wspomnianego sklepu kilka produktów w paczce niespodziance oferowanych przez ich sklep . 
Nasza paczuszka była troszkę mniejsza (co nie znaczy mała ;) ) niż inne z tego względu że mieszkamy w De i poczta ma swoje ograniczenia . 
Dodatkowo też przesyłka trafiła na okres strajków pocztowych (a mówią że Polska to dziki kraj :D ) więc szła trochę dłużej niż do innych ale w końcu dotarła i mogę o niej kilka słów napisać . 
Giff był bardzo zainteresowany paczką , obwąchiwał ją już od drzwi a jak tylko ją otworzyłam stanął nade mną z typowym pasożytniczym wzrokiem mówiącym "co masz? co masz?" 
No i nie odstępował mnie na krok :D 

Zawartość paczuszki przedstawiała się tak : 

Prawda jakie zacne smakołyki trafiły się głodomorkowi ? :) 


 Największą radość sprawiła nam jednak zabawka od AniOne - zgubił się nam ostatnio kong (choćbyście mnie rozgrzanym żelazem przypalali , nie wiem gdzie jest a obszukałam cały dom łącznie z kątami :P ) a w tą zabaweczkę można napchać smaków albo wypełnić ją pastą i funkcjonuje praktycznie tak samo jak kong dzięki otworkom po bokach które możecie zobaczyć tu : 
No i na powyższym zdjęciu mamy też pogląd na to jakie gryzaki do nas dotarły , choć Giffcio jada kości w ramach czegoś do gryzienia/ciumkania to gryzaki zdecydowanie mu przypadły do gustu :) 
Da czy nie da ta wredna baba ? :P  
Dzięki tej paczce przekonaliśmy się że w Maxi Zoo można dostać zacne rzeczy i nie trzeba zamawiać ich w necie - niestety do polskich Maxi Zoo będzie nam trudno zajrzeć ale za to chętnie zajrzymy do ich niemieckiego odpowiednika - Fressnapf do którego i tak dość często wpadamy bo giffowa Pańcia jest zabawkową psychopatką :D .


środa, 1 lipca 2015

Recenzja szelek Julius IDC K9 - czyli dlaczego warto wydać więcej skoro na rynku jest wiele tańszych opcji ?

Dziś będzie o szelkach .
 Gdy do naszego domu trafił Giff wpadłam w szał kupowania wyprawki , szelek , smyczy , zabawek i Bóg wie czego jeszcze :P .
Na nieszczęście moje i mojego portfela ten szał mi nie minął :D A wręcz się pogłębia . 
Dlatego jako właścicielka różnych typów szelek (które w większości zostały oddane do schronu) wypowiem się o szelkach służących nam już ponad pół roku , jedynych które pies akceptuje . Niestety , przy wkładaniu innych szelek zawsze był problem , pies się bał a ja nie chciałam mu dokładać stresów . Szelki przekładane przez łapy to już w ogóle koszmar ;) 
Jedyne szelki do których się przekonał to Julius IDC K9 - założył je po zjedzeniu całej puchy czystej koniny :D I choć cała puszka poszła to nie jej nie żałowałam bo psisko w szelkach prezentowało się co najmniej zacnie ^^. 
No ale co by nie przedłużać , zaczynamy wystawiać szelkom opinię ;)

1. Wygląd.

Cóż , nie ma co tu oszukiwać - do zwrócenia uwagi na szelki skłonił mnie ich wygląd , są bardzo ciekawie zrobione , można je dostać w wielu różnych kolorach a dodatkowo sprawiają wrażenie solidnych . Dodatkowym plusem jest tutaj opcja wymiennego napisu - my się na to nie zdecydowaliśmy bo napis wymienny już nie jest odblaskowy .
Przydatna jest również rączka , nie trzeba pchać psu łap pod szelki czy grzebać między nimi - wystarczy go złapać za dość grubą , odpowiednio przyszyty uchwyt . Na zdjęciu można zobaczyć też całkiem spory zaczep na adresówkę i to przypadło mi do gustu ze względu na to  że adresówek mamy parę , jedną od miasta , jedną od tasso.de no i jedną przez nas dołożoną .
 Zaczep jest spory i trwały , nie boję się więc że pęknie bądź rozpadnie się w trakcie użytkowania bo to mogłoby być katastrofalne w skutkach .
Tutaj producent zobrazował każdy kawałek szelek :
 A tak wyglądają one u nas.
Wybraliśmy kolor niebieski bo moim zdaniem ładnie odbija się od czarnej sierści Giffa acz zakres kolorystyczny jest spory - od czerni poprzez czerwień aż do soczystej zieleni. Dodam też że kolor się nie spiera - cały czas jest tak samo żywy jak w dniu zakupu .

2. Wytrzymałość.
Cóż , szelki nie tylko z wyglądu są wytrzymałe , takie są również w rzeczywistości .
 Dlatego też bardzo często chodzą w nich psy pracujące , większość szelek stosowana w treningach IPO to właśnie Juliusy. Jak do tej pory nie zdarzyło się by z szelek wyłaziła nitka , by się pruły bądź się rwały co zdarzało się innym szelkom mimo że Giff nie należy do szarpiących czy ciągnących z całej pary psów . Jedyne pociągnięcia które szelki muszą znosić to momenty kiedy psisko się czymś zaaferuje i koniecznie chce iść w inną stronę niż ja ;)
Także tutaj zdecydowanie wytrzymałość Juliusów jest ich największą zaletą - w końcu każdy chce żeby jego pupil był bezpieczny.

3.Funkcjonalność.

Jak już mówiłam mój pies nie lubi większości szelek z prozaicznego powodu - nikt go wcześniej nie nauczył jak działają i po co to to jest . Te szelki zwyciężyły z prostego powodu , wystarczy przełożyć je przez psią głowę i zapiąć na boku .
Na plus też idzie to że zapinka nie jest całkiem pod brzuchem ale lekko z boku , nie każdy pies w nowym domu czy nawet pies wychowywany od malucha lubi być dotykany pod brzuchem a dzięki bocznemu zapięciu ta nerwowa chwila została zredukowana .
Przyczepię się trochę do klamry - jest plastikowa . Wszyscy wiemy że plastik ma tendencje do pękania więc może w długo używanych i mocno eksploatowanych szelkach w końcu pęknąć . Producent mógłby w tym przypadku wybrać lepszy materiał w tak newralgicznym punkcie jakim jest klamra .
 Ogólnie szelki nie brudzą się , a nawet jeśli to brud łatwo jest usunąć przez przetarcie mokrą szmatką - chyba że pies faktycznie się w czymś konkretnie wytapla ;)
Jedyny minus to przyczepianie się kłaków Giffa do wewnętrznej strony szelek w momencie jak linieje to naprawdę bywa upierdliwe ;)
My szelki polecamy choć są z wyższej półki cenowej .
Jednak lepiej zapłacić raz niż co parę miesięcy kupować nowe szelki bo stare się rwą .
Myślę że w tym przypadku trafiliśmy na jedne z lepszych szelek oferowanych na rynku i posłużą nam one jeszcze dooobre parę lat .
A na koniec prezentacja Giffa :

sobota, 27 czerwca 2015

Czy warto szkolić psa ?

Jako że temat szkolenia psów jest wciąż ponawiany a i tak wszystkiego nie powiedziano to i ja się w nim odezwę ;) . 
My jako homo sapiens ( choć niektórzy to homo sapiący :P ) ciągle ewoluujemy i się uczymy więc dlaczego ta teoria nie miałaby dotyczyć również psów ? Ależ oczywiście że psy w ciągu długiego okresu u boku człowieka także się edukują i rozwijają . Więc czy warto tę chęć rozwijać ? Raczej , nie inaczej :)

Jak szkolić psa ? 

A tutaj metod mamy wiele - począwszy od klikerowej do metody tradycyjnej . My używamy głównie metody klikerowej choć kliker nie jest nam aż tak potrzebny jak powietrze do oddychania . Klikera używamy w początkowym stadium nauki tak by psu konkretnie zaznaczać moment w którym zrobił to co ja chcę . Wiadomo że można to zaznaczać innym dźwiękiem , słowem o odpowiedniej intonacji - ważne by to zaznaczenie nie było na co dzień używane i aby było łatwe dla psa do odróżnienia od standardowo wydawanych przez ludzia dźwięków . 
Metoda tradycyjna znów opiera się w dużej mierze na korektach oraz różnych bodźcach . W ten skład wchodzą np. kolczatki czy OE . 
My tą metodą nie pracujemy bo najzwyczajniej w świecie nie mamy potrzeby ale zdaję sobie sprawę że bywają psy kompletnie niezainteresowane człowiekiem w momencie totalnego pobudzenia i tutaj już "nakręcanie" na smaka czy zabawkę zwykle nie pomaga . Każdy powinien dobrać metodę pod psa bo nie ma tak naprawdę metody idealnej i cały szkopuł polega tutaj na znalezieniu "złotego środka" . Z metodami mocno awersyjnymi trzeba jednak uważać bo bardzo łatwo popsuć zwierzaka i całkowicie zgasić jego chęć współpracy .
 Pominę tutaj ludzi którzy frustrację na psie wyładowują ("bo to głupie bydle") i kolczatka przestaje być narzędziem szkoleniowym a staje się brutalną metodą wyładowywania emocji - takim żadna metoda nie pomoże ;).
 Także ja fanką takich metod nie jestem ale gwoli sprawiedliwości wspomnieć o nich trzeba.

Oj tak się skupiam , tak się skupiam że pęknę zaraz :D
Dlaczego warto szkolić psa ?

A chociażby dlatego że serio ułatwia to nam życie .  
Bo wolę zawołać "do mnie" i wiedzieć że w większości przypadków psisko do mnie wróci niż zdzierać gardło . Bo wolę wydać komendę "tu" (chodź tu) niż przesuwać moją krówkę ręcznie i dostać zawału z wysiłku ;) 
Bo łatwiej jest mi również powiedzieć "stop" niż szarpać się z psem który nie rozumie że nie chcę iść w tą stronę w którą chce on . 
Generalnie pies mający jako tako wpojone zasady staje się dobrym towarzyszem w codziennym życiu no i daje psychiczny komfort . Bez ściemy . 
Kolejnym plusem szkolenia jest fakt że to pogłębia więź przewodnik - pies . 
Im więcej z psem pracujemy tym bardziej jest on do nas przywiązany , chętniej współpracuje i możemy tworzyć sobie przeróżne szkoleniowe sekwencje . No i kolejny plus - mózg psa również się w ten sposób rozwija i tutaj to działa tak jak u ludzi , im więcej się uczymy tym uczymy się łatwiej i efektywniej .
Znów jeśli mamy do czynienia z psem pobudliwym czy lękowym - łatwiej mu opanować swoje emocje jeśli ma wydaną odpowiednią komendę . Po prostu zachowanie niepożądane zastępuje się tym co nam odpowiada .
Dałem łapę - jak nic będzie żarło ;)

Jako że Giff ma problem z lękiem u nas taką komendą jest "spokój" . 
Przykład : Ludzie idą z naprzeciwka co w moim psie budzi zwykle niepokój . Wtedy pada wyżej wymieniona komenda i psisko wie że może się wyluzować bo nic złego się nie dzieje . Wiadomo że zanim to zacznie działać trzeba z psem to przepracować . 

       Jaki sport uprawiać z psem ? 

To jest zależne od was i od predyspozycji psa .
 Sportów jest multum i tu znów odsyłam do otchłani internetu ;) U nas doskonale się sprawdza zwykłe "sztuczkowanie" i może w międzyczasie (jak się Pańcia poedukuje :P ) pójdziemy w elementy Obi aczkolwiek jest to wielka niewiadoma . 
Tak czy siak i mi i psu radochę sprawia wspólna praca bo Giff jako psisko "owczarkowate" ma we krwi chęć współpracy z człowiekiem . 
Także co będziecie robić z psem - to zostawiam waszej "wizji" .

Czy są rasy nienadające się do szkolenia ? 

Nie ma . Z każdym psem da się pracować aczkolwiek są rasy mające ku temu zdecydowanie większe predyspozycje np. owczarek australijski , border collie czy owczarek niemiecki . 
Ras jest całkiem sporo także od wyboru do koloru . O wiele trudniejsze może znów być wyszkolenie Kaukaza bo to pies z zasady samodzielny i niezależny .
 Tak czy inaczej z każdym psem da się pracować , w zależności od psich predyspozycji (i ludzkich także) będzie to wychodzić lepiej lub gorzej .

 No a na sam koniec wrzucamy Wam filmiki z naszej pracy (dziś psisko mocno się rozpraszało przez Pańcia stojącego z telefonem no i to żarło w torebce :D ) , oczywiście filmiki są amatorskie a kręcone są po to by łatwiej wyłapać błędy no i żebyście wy mogli je obejrzeć :) 



A tutaj będzie troszkę komendy "tu" - czyli przybądź tu ! 


sobota, 20 czerwca 2015

Kącik Adopcyjny - do adopcji Szaman , wspaniały DON :)

Obiecałam sobie że w ramach bloga będę od czasu do czasu prezentować owczarki do adopcji - niestety siedzi ich w schroniskach oraz DT full , co nie znaczy że te psiaki są w czymś gorsze niż piesidła z hodowli :)
Dziś zaprezentuję Szamana , chorego na czyraczycę ale czy przez to gorszego ? Otóż nie ! Szaman mimo swojej choroby jest wesołym psiakiem - równie wspaniałym jak inne czekające na dom :)
Szaman to wspaniały, piękny, zrównoważony, bardzo mądry i posłuszny DON-ek.
Ma około pięciu lat.
Uwielbia swojego człowieka i jego przyjaciół, na resztę ludzi nie zwraca uwagi. Świetnie funkcjonuje z suczkami.
 Samce zwłaszcza duże atakuje raczej w celu wyeliminowania konkurencji. W obszarze zabudowanym może być wyprowadzany tylko na smyczy i w kagańcu .
 Szaman przebywa obecnie w Domu Tymczasowym pod opieką Biura Ochrony Zwierząt w Zielonej Górze.
Szaman został porzucony prawdopodobnie ze względu na swoją chorobę - czyraczycę, czyli ropne zapalenie gruczołów okołoodbytowych - chorobę autoimmunologiczną dotykającą głównie owczarki niemieckie.
Jest to choroba zaleczalna, ale nie uleczalna.
Choć zdarzają się przypadki, że sama ustępuje.
Leczy się to Equoralem ( cyklosporyna) z Ketokonazolem.
 Najpierw duże dawki dopóki rana się nie zasklepi, ( zwykle po miesiącu ) potem już mniejsze. Niestety rany w odbycie mają skłonność do odnawiania się. Więc cały czas trzeba liczyć się z koniecznością zakupu cyklosporyny, która jest lekiem drogim. ( Pudełko Equralu 100 - maksymalna dawka 270 zł - starczy na miesiąc lub dwa, Equoral 50 zł ).
Szaman potrzebuje bardzo odpowiedzialnego Domu, którego nie przerażą wydatki na leczenie. Musi to być rodzina jednak dobrze sytuowana i znająca się na rasie.
 Oczywiście jeśli uda się zaleczyć ranę wydatki się skończą. Przynajmniej na jakiś czas. Do tego dochodzi bezwzględna higiena odbytu po każdym załatwieniu się.
 Wszystko to jest do opanowania i nie jest tak trudne jak się wydaje bo psiak cierpliwie poddaje się wszystkim zabiegom.
 Szaman mieszka u mnie na czwartym piętrze bloku bez windy co nie służy jego stawom. Choć na razie są zdrowe.
Najlepszy byłby dla niego dom z ogródkiem lub parterowe mieszkanie, w którym radzi sobie doskonale.
Wykluczony kojec, buda, stałe mieszkanie na dworze ze względu na higieniczne wymogi. Nie jestem też w stanie sama podołać finansowo takiemu wyzwaniu jak leczenie czyraczycy.
Do tej pory udawało się to dzięki zbiórkom na FB i pomocy stowarzyszeń owczarkowych. Jest też możliwość leczenia homeopatycznego w Częstochowie u Józefa Prokopa.
 Taniej i ponoć odnosi skutek. Szaman jest zaszczepiony na wszystkie choroby, odrobaczony, odkleszczony, odpchlony, i wykastrowany.
 Posiadam ok 20 pudełek Ketokonazolu, niezbędnego przy podawaniu cyklosporyny. Oczywiście oddam osobie, która zdecyduje się na adopcję Szamana.
Czy znajdzie się ktoś kto podejmie się opieki nad wspaniałym DON - kiem chorym na czyraczycę ?
Szaman przebywa w Domu Tymczasowym w Zielonej Górze
Czy ktoś zechce dać Szamanowi domek mimo jego choroby ? :)
Ja wiem że to nie łatwe , że to pies z "obciążeniem" ale wiem że niejeden taki znalazł dom i miłość :)
Kontakt do adopcji : 666 605 391
Szaman czeka !

Karma Naturea - czyli o tym co jada szlachcic Giff ;)

Na początku naszej drogi miałam okropne problemy z dobraniem karmy dla psiska .
Giff nie dość że przeżył okropny stres podczas adopcji to przy okazji miał biegunki po każdej karmie jaką mu podawałam . 
Cierpiał i on i ja .
 W końcu dzięki pomocy znajomej natknęłam się na karmę Naturea , raczej nowość na naszym rynku .
O karmie słów parę - czyli co mówi producent .

Podążając za Naturalnie Odpowiednią Koncepcją żywienia karma Naturals Adult dla dorosłych psów wszystkich ras, stworzona jest z bogatych źródeł białek zwierzęcych. Dzięki użyciu świeżego mięsa z kurczaka (nigdy mrożonego) zapewniamy najwyższe wartości odżywcze, wysokie walory smakowe i najlepszą konserwację witamin i aminokwasów. Karma Naturals posiada formułę pomagającą utrzymać naturalny system ochrony psa, ochronę stawów, a dzięki prebiotykom MOS i FOS stymulowany jest korzystny rozwój flory jelitowej. Dieta Naturals zawiera naturalne antyoksydanty, kwasy Omega 3 i Omega 6.
Naturea to formuła oparta na Naturalnie Odpowiednich Biologicznych potrzebach mięsożerców. Tworzymy żywność w oparciu o to, czego naprawdę potrzebuje Twój czworonożny przyjaciel. Do produkcji karmy używamy tylko tych składników, które zostały dopuszczone do spożycia przez ludzi.
Ten produkt nie zawiera żadnych konserwantów, sztucznych barwników, sztucznych aromatów i GMO (genetycznie modyfikowanych organizmów). 

Składnik pochodzenia zwierzęcego 59%
świeży kurczak bez kości -  20%
odwodnione mięso z kurczaka – 17%
tłuszcz z kurczaka – 14%
wątróbka z kurczaka – 5%
jajka – 3%
Skład:
Świeży kurczak bez kości, odwodnione mięso z kurczaka, brązowy ryż, tłuszcz z kurczaka, pełne ziarna brązowego ryżu, wątróbka z kurczaka, jajka, drożdże piwne, witaminy i minerały, glukozamina, chondroityna, jabłka, marchewki, dynia, szpinak, jeżyny, wodorosty, MOS, FOS, ekstrakt z juki, oregano, rozmaryn, pietruszka, szałwia.

A co o jedzonku mówimy my ?  

Po pierwsze - mi bardzo podoba się opakowanie (wiadomo rzecz gustu) , jest proste i zawarte są na nim wszelkie potrzebne informacje . 

A wygląda ono tak : 

Kolejny plus dla producenta za baaardzo wygodne zamknięcie na suwaczek , dzięki temu karma nie wietrzeje i nie traci swego aromatu. 
Używanie suwaczka jest proste jak konstrukcja cepa więc zamykanie karmy nie powinno nikomu sprawić problemu ;)
Sama karma wygląda dość standardowo jak większość karm , kulki spokojnie nadają się do jedzenia przez większe i mniejsze pieski ( w karmach Naturea jest podział tylko na karmę dla szczeniaków i psów dorosłych - uważam to też za plus ) . 
Giffowi ta karma bardzo smakuje - i to jest coś bo poprzednich karm bez dosmaczania puszką nie ruszył chociażby głodował ;) . 

No i co najważniejsze - skończyły się również biegunki co przyjęłam z wielką ulgą a sierść jest piękna i błyszcząca ( no może nie teraz bo przechodzimy okres linienia i jest masakra :D ) . 

A co z minusów? 

A z minusów w sumie niewiele - tej karmy raczej na terenie De nie dostanę więc tak czy siak będziemy musieli się przerzucić na coś innego ( wybór padnie na suchą Lukullus) , mam nadzieję że dystrybucja zostanie poszerzona na Niemcy wtedy chętnie do karmy wrócimy . 
No i fakt że w składzie jest kurczak - niestety nie każdemu psu on pasuje więc będzie miło jak z suchych karm dojdą kolejne smaki :) 
Tak czy siak - karmę oceniam na bardzo dobrą i pożywną - przynajmniej dla Giffa . 
Jednak wybierając karmę trzeba mieć świadomość że jednemu psiakowi będzie pasować "ta" a drugiemu "tamta" więc warto jednak wypróbować różne ewentualności . 
Nam ta karma odpowiada  a zdobyć ją można na stronce :Naturea Papu z kurczakiem .
bądź u Adrianny Szopy która zajmuje się dystrybucją karmy : Adrianna Szopa
My ją jednak od siebie polecamy !

środa, 10 czerwca 2015

KONG Jumbler Ball - jedyna zabawka która zniosła Giffowe zęby ! KONG : Giff 1:0


Jeśli ktoś obserwuje nasz fanpage na fb to wie   
że dzisiaj miały dotrzeć do nas właśnie dwie zabawki :  
Kong Jumbler Ball oraz Piłka Crackle Ball . 

 Na pierwszy ogień poszła zabawka od Konga , ale zobaczmy najpierw jak wygląda i co mówi o niej producent : 


Szczególnie wytrzymała i poręczna piłka KONG Jumbler Ball wykonana z termoplastycznej gumy (TPR), która w czasie zabawy pielęgnuje zęby i dziąsła. Idealnie nadaje się do rzucania i aportowania.
Lekko przeźroczysta zabawka w kolorze czerwonym, pomarańczowym, fioletowym lub niebieskim umożliwia zajrzenie do jej wnętrza, gdzie ukryte są piłka tenisowa i piszczałka. Piłka tenisowa z logo marki Kong jest dodatkową atrakcją, ponieważ porusza się w środku, a głośna piszczałka zachęca do zabawy. Ta wodoodporna, wytrzymała i trwała piłka marki KONG zapewni psu kreatywną zabawę i różnorodność.  

A co mówi o niej Giff ?

" Dzisiaj przyszła dla mnie paczuszka którą zamówiła mi Pańcia . 
Wiedziałem że w pakunku oprócz jedzonka będzie dla mnie jakaś zabawka - zawsze coś tam dla mnie jest. No i jest !
 Pańcia otworzyła paczkę i od razu wepchnąłem tam nos - dwie piłeczki ! 
Rozumiecie?! Aż dwie . 
Z czego jedna całkiem duża - nie mogłem jej złapać w pyszczek . No i jakieś dziwne litery na niej są , Pańcia mówi że te litery to K ...O...N...G a właśnie KONG!
Nie mogłem się doczekać aż ją dostanę - strasznie spodobał mi się jej kolor , no i PISZCZAŁKA - bosko wręcz . 
Pańcia to jednak wie co pieski lubią najbardziej ;) . 
Myślałem że z tą piłką pójdzie mi tak łatwo jak z każdą poprzednią - dla moich zębów praktycznie nie ma ograniczeń i potrafię przegryźć wszystko co zechcę . 
Często jak już moje ząbki dostaną się do środka to zabawka już nie jest taka WOW bo przestaje wydawać te śmieszne popiskiwania i wtedy mi się nudzi . 
Duuużo zabawek już mnie znudziło bo przestały piszczeć :( 
A ja kocham te dźwięki ! Dodatkowo strasznie lubię gryźć zabawki i memlać je w mordce więc mało która znosi te zabawy , eh... a przecież taki delikatny ze mnie pies !
No ale do rzeczy - wyobraźcie sobie że memlałem Jumblera ponad 3 godziny - rzucałem , gryzłem a piszczałka piszczała cały czas tak samo . 
Strasznie się nad nim namęczyłem , aż mi ślina z pyszczka ciekła jednak nie chciałem odpuścić mimo to   moja nowa zabawka piszczy nadal i jest nienaruszona przez moje zęby . 
Trochę mi smutno że nie zdołałem jej przegryźć a z drugiej strony już się cieszę że będę się nią bawił jutro . 
Pańcia już mi ją dzisiaj zabrała bo tak z nią walczyłem że aż się cały zasapałem ! 
Ona jest czasem niedobra bo zabiera zabawki ale wiem że jeszcze będę  KONGa memlał i jeszcze zdążę dać mu do wiwatu!Hau!"


A co mówi Pańcia ? 

Pańcia jest głęboko zaskoczona - bo to pierwsza zabawka której nie udało się Giffowi obrócić w proch . 
To najlepiej wydane 45 zł w naszym psio-ludzkim życiu , mam nadzieję że Jumbler Ball posłuży nam chociaż parę miesięcy - guma jest dość twarda i bardzo wytrzymała szczególnie że zniosła taką kosmiczną zabawę jaką zafundowało jej psisko . 
Zabawkę można zdobyć chociażby tutaj :  KONG Jumbler
Z resztą co ja będę gadać - zobaczcie filmik !